środa, 30 marca 2011

Wypadek sterowca i dziwny przejazd

Siedziałem sobie na działce i liczyłem moc latarki z jakichś dziwnych wzorów, aż usłyszałem jakieś wielkie poruszenie na zewnątrz. Wybiegłem i zobaczyłem jak rodzice ze znajomymi pokazują na niebo. Spojrzałem i właśnie przelatywał tam wysoko sterowiec. W górze musiał być straszny wiatr, bo bardzo nim rzucało i chciało go złamać. Tak też się stało. Po chwili sterowiec runął kilka działek obok naszej. Wziąłem aparat i pobiegłem szukać miejsca gdzie spadł. Miałem wielki problem z ustawieniem balansu bieli, bo cały czas wychodził mi żółty. Wchodziłem przez siatkę na każdą z działek, ale nigdzie nie było widać wraku sterowca. Za mną szli spokojnym krokiem ludzie, jakby czekali na to że im ten wrak przyniosę. Wszedłem na jedną z działek i wyszedłem drugą stronę ogrodzenia. Był tam przejazd kolejowy. Nagle z megafonu rozległ się głos: "protestantów prosimy o zejście z barykady" mimo, że nie było tam ani protestantów, ani barykad. Po chwili przez przejazd z ogromną prędkością samodzielnie przemknęło kilka wagonów wyładowanych urobkiem. Na przejeździe była metrowa różnica poziomów szyn, więc te wagony w pędzie zeskakiwały z wyższego poziomu na niższy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz