czwartek, 17 marca 2011

Anti-nazi

Zainstalowałem się z aparatem na jakimś staromiejskim ryneczku, żeby robić zdjęcia co kilka minut i potem połączyć je w film. Ale nagle zauważyłem paradę gówniarzy pokazujących nazistowskie gesty. Bez zastanowienia podleciałem do jednego z nich i potraktowałem go z glana. Potem drugiego. Następnie nawinęła się jakaś dziewczyna, która krzyczała do mnie "sieg hail, sieg hail!", to w ramach hasła "wszyscy równi" dałem jej w mordę tak samo, jak poprzednim neonazistom. Gdy bójka rozrosła się na większą skalę, zorientowałem się, że w moją stronę biegnie kilkadziesiąt nazioli, więc zacząłem uciekać ile sił w nogach. Obudziłem się w szpitalu. Odwiedził mnie jakiś staruszek, który oddał mi kabel od mojego aparatu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz