Obudziłem się na działce tuż przed świtem, więc było jeszcze ciemno. Postanowiłem założyć noktowizor, aby pooglądać trochę okolice. Okazało się, że ten model nie miał zielonego obrazu, tylko czerwony, płynnie przechodzący w zieleń. Po paru minutach zrobiło się już jasno, więc stał się bezużyteczny.
Robiliśmy test algorytmu wyszukiwania ścieżki i odbywał się on na pociągach. Dwie linie kolejowe krzyżowały się pod kątem prostym i jedną pędził z gigantyczną prędkością niebieski pociąg, a drugą wolniej dojeżdżał żółty. Wagony żółtego co pewien czas wskakiwały pomiędzy te niebieskie. Kiedy dwa składy kompletnie się scaliły, wsiadłem do odrzutowca, aby sprawdzić jak wygląda efekt.
Wylądowałem na końcu działki, gdzie znalazłem talerz z ciepłymi frytkami. Nikogo nie było w pobliżu, więc zacząłem je jeść. Po chwili okazało się, że były one pewnej dziewczyny z fotki.pl, która powaliła mnie na ziemie i przygwoździła w dominującej pozie.
Wleciałem do jakiejś niedawno opuszczonej fabryki. Hale były wysokie, ciemne i osmolone. Pokazałem jakiemuś majstrowi, który był ze mną, przeciętą wiązkę kabli sterujących. Do tych kabli były doczepione inne kable, wychodzące gdzieś poza fabrykę tak, jakby ktoś z zewnątrz chciał przejąć kontrolę nad budynkiem za pomocą własnego sterowania.
Wyleciałem z fabryki i postanowiłem jeszcze trochę polatać. Było ciemno, więc nie miałem żadnych punktów orientacyjnych. Użyłem więc radia Morse'a do wysyłania sygnałów do lotniska. Piknąłem raz - z wieży w oddali raz coś błysnęło. Piknąłem 3 razy - z wieży błysnęło 3 razy. Bawiłem się tak jeszcze trochę, aż zobaczyłem na ziemi konwój, z którym chyba miałem się zabrać. Obniżyłem więc pułap i towarzyszyłem mu do końca.
czwartek, 28 kwietnia 2011
wtorek, 12 kwietnia 2011
Pozytywny test maszyny
Wracaliśmy z jakiejś wielkiej wyprawy w górach, gdzie mieliśmy przetestować moje urządzenie. Była to spora konstrukcja. Na ramie ok. 5x3m była rozpięta gruba niebieska folia, poprzybijana zszywkami tapicerskimi. Na środku znajdowała się połówka rury, średnicy kilkudziesięciu cm. Była ona wykonana z blachy perforowanej i ewidentnie podłączona do prądu. W środku tej rury biegła biała, gruba elektroda, od której raz po raz strzelały cienkie iskry w kierunku blachy. Nie wiem co to urządzenie miało robić, ale chyba spełniło swoją rolę, ponieważ wokół panowała atmosfera radości i dobrze wykonanego zadania. Wszyscy siedzieli na drabinach, śmiali się i podziwiali konstrukcję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)