Przyszedł do mnie do domu Jarosław Kaczyński i zaczął mówić takie głupoty, że strasznie się zirytowałem i dałem mu w mordę. Trochę przesadziłem, bo zemdlał i padł na ziemię. Nie wiedziałem co z nim zrobić, więc zawinąłem go w dywan i wyniosłem na balkon. Zdałem sobie sprawę, że to raczej wyjdzie na jaw i muszę zwiewać. Ale przez moment zrobiło mi się go trochę żal, że zostanie na tym balkonie, więc przyniosłem szklankę wody i postawiłem ją koło niego, zawiniętego w dywan. Potem nagle zmieniłem zdanie i wyrzuciłem dywan przez balkon.
Wybiegłem z domu i wsiadłem do taksówki. Tam czekała na mnie dziewczyna, którą niedawno widziałem w tramwaju i powiedziała od razu, żebym sobie nie myślał, że jest kolejną, która chce się ze mną spotkać tylko dlatego że wygrałem 15 milionów. Nie wiedziałem o co chodzi. Zadzwoniłem do taty i okazało się, że faktycznie wygraliśmy w totka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz