sobota, 26 lutego 2011

Kot, który zjadł dynamit

Chciałem zrobić komuś psikus i w dziurę w ścianie wsadziłem zapalony dynamit z długim lontem. Po chwili ku mojemu zdziwieniu z dziury wyszedł mój kot, który zjadł ten dynamit. Odsunąłem się do niego, mając na uwadze, że może w każdej chwili wybuchnąć i obserwowałem co się stanie. Lont najwyraźniej zgasł, bo kot nie eksplodował, lecz zdecydował się zwrócić ładunek. Pęczniał, pęczniał, ale nie chciało nic z niego wyjść. Postanowiłem więc mu pomóc, wkładając mu rękę do gardła. Ku mojemu zdziwieniu wyciągnąłem z niego całą garść części elektronicznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz